Kirgistan – raj dla mięsożerców!

Marzyliście kiedykolwiek o miejscu w którym będziecie mieli okazje spróbować każdego rodzaju mięsa i będą to najlepsze mięsa które do tej pory jedliście? Zapomnijcie na sekundę o cheesburgerach z McDonalda czy o stekach z Jeffs`a i przenieście się ze mną w świat tradycyjnej Kirgijskiej kuchni!

PLOFF– jest to mix ryżu, marchewek, cebuli i gotowanego baraniego mięsa. Jest to najbardziej popularne danie w Kirgistanie, a ludzie jedzą je tutaj na śniadanie, obiad i kolację.

10552524_10203611430840811_8764870847645027872_nMANTY– bardzo duże pierogi wypełnione baraniną i cebulą, idealne na obiad. Po zjedzeniu jednej porcji nie będziecie głodni do końca dnia !

SHORPO– zupa bardzo bogata w składniki, takie jak : ziemniaki, warzywa i baranina. Połączenie wszystkich tych smaków sprawi, że nie zapomnicie tego smaku, który pochodzi prosto z Środkowej Azji

SONY DSCLAGMAN – jedno z najpopularniejszych dań kirgiskiej kuchni. Jest to makaron zanurzony w pikantnym sosie, który z kolei zawiera bardzo dużo warzyw, takich jak na przykład papryka..

CHUCHPARA – są to pierogi, bardzo podobne w smaku do wcześniej już wspomnianych MANTY, jednak są trzy razy mniejsze, podawane jako zupa, ich nadzienie składa się baraniny i cebuli.

SAMSA – duży trójkątny pieróg, wypełniony baraniną, mięsem z kurczaka czy też serem. Każdy coś dla siebie znajdzie, jednak najczęściej spotykany typ SAMSY to ten z baraniną. Tę przekąskę znajdziecie na każdym bazarze w cenie od 30 – 50 somów.

1505426_10203611426280697_1458438937313173538_nSZASZŁYK – baranina przyrządzona na grillu – to danie jest dostępne w każdej restauracji czy też na bazarach.

KURUT – małe białe draże, ukochane przez kirgizów. Możecie je dostać na każdym bazarze na który traficie. Cena bardzo zachęcająca – smak odrzucający. Ten narodowy przysmak robiony jest z końskiego mleka, przez co smak KURUTu jest bardzo słony i przypomina zepsuty jogurt. Polecam każdemu spróbowania tego małego białego cudeńka. Nie zjedzcie jednak zaaaa dużo. W przeciwnym razie może się to skończyć wizytą w toalecie!

Kirgijska kuchnia zachęca nie tylko różnorodnością smaków, delikatną pyszną baraniną, ale przede wszystkim cenami! Posiłki zamykają się w granicy 130 – 200 SOMów.

Wszystko wygląda przepysznie i też jest przepyszne. Ale, musicie niestety pamiętać, żeby próbować wszystkiego po trochu, w przeciwnym razie możecie mieć ogromne problemy żołądkowe. Jedzenie w Kirgistanie jest bardzo ciężkie. Dlatego też zakupcie zapas leków i rozkoszujcie się smakiem kirgiskiej kuchni, wypełnionej baranim mięsem na każdym kroku.

 

Kirgistan – podróż po północy kraju i gościnność Kirgizów.

03.08. wyruszyliśmy w podróż na północ Kirgistanu. Na początku po jakichś 2 godzinach zajechaliśmy do miejsca, które nazywa się Burana. W Buranie nie ma niczego oprócz jednej wieży – i to właśnie z powodu tej wieży się zatrzymaliśmy. Kojarzycie wieżę w Kruszwicy i nasze Polskie legendy ? Burane tower można porównać właśnie do naszej Kruszwicy, tylko z trochę inną legendą i z piękniejszymi widokami – dookoła jest otoczona górami. Robi to niesamowite wrażenie. Dawno, dawno temu, ówczesnemu władcy Kirgistanu przepowiedziano przyszłość dla jego córki – umrze w wieku 16 lat. Król chcąc chronić swoją córkę – rozkazał zbudowanie wieży, do której tylko nieliczni będą mieli dostęp. Przez lata córka była chroniona w wieży a wszyscy przychodzili sprzątać i donosić jej jedzenie – które wcześniej było starannie sprawdzane. W ten sposób dożyła swoich 16 urodzin. W dniu urodzin jej ojciec postanowił przyjść do niej z winogronami i spędzić z nią trochę czasu. Winogrona jednak nie zostały przez nikogo sprawdzone. Okazało się, że pomiędzy owocami ukrył się bardzo jadowity malutki pająk, którego księżniczka zjadła, a ten ją ugryzł – tym samym doprowadzając do jej śmierci.

IMG_20140803_115124107

Północ tego kraju jest zdecydowanie piękniejsza od południa, które już zdążyliśmy zobaczyć. Drogi wijące się pośród ogromnych gór tak wysoko, że można wysiąść z autokaru i dotknąć śniegu który jeszcze utrzymuje się z zimy, cudowne strumienie górskich rzek i jeszcze piękniejszy krajobraz z owcami, krowami, dzikimi końmi i YAKAMI (pierwszy raz w życiu na własne oczy widziałam YAKI!!!) . Miejsca w których człowiek może się wyciszyć i oderwać od cywilizacji. Jedynym minusem jest zimno, szczególnie przeszkadzające w nocy – temperatura spada do około 5 stopni Celsjusza.

Naszym pierwszym celem było dotarcie do jurt znajdujących się nad jeziorem Sun kul, które jest otoczone górskimi szczytami. Droga w to miejsce jest bardzo wąska i rzadko uczęszczana, dlatego też podróż zajęła nam bardzo dużo czasu. Dojechaliśmy gdy już było ciemno, a dalszej drogi tak naprawdę nie było widać. Nikt wcześniej nie był nad tym jeziorem więc tym bardziej, byliśmy w trudnej sytuacji, aby osiągnąć nasz cel – dojechanie do jurt w których mieliśmy nocować kolejne 4 dni. Byliśmy w krytycznej sytuacji. Na szczęście lider naszego projektu znalazł 2 jurty, których właścicielem było młode małżeństwo z dwójką małych dzieci. Nie wiem czy w Polsce, ktoś całkowicie bezinteresownie przyjąłby 20 osób, na jedną noc, a do tego poczęstował nas herbatą, chlebem, sałatką ze świeżych warzyw i dżemem własnej roboty – ale tak właśnie przyjęli nas ci ludzie, którzy zupełnie nic nie dostali w zamian, z resztą o nic też nie prosili. Gościnność Kirgizów po raz kolejny nam imponuje, a my dzięki nim nie spaliśmy w autokarze. Kolejny powód żeby przyjechać do Kirgistanu – potrzebujesz pomocy, zgubiłeś  się? Nie martw się zawsze Ci ktoś pomoże. Nawet przyjmie na noc.

Pierwsze tygodnie w Kirgistanie

Dlaczego wybrałam Kirgistan? Mogłam przecież pojechać gdziekolwiek indziej, chociażby do krajów Ameryki Południowej! Brzmi dużo bardziej egzotycznie, ciekawiej, a ludzie przynajmniej wiedzą gdzie jest Ameryka Południowa i kojarzą takie kraje jak Kolumbia czy Brazylia. Właśnie dlatego postawiłam na Kirgistan. Tak naprawdę nikt nic nie wie o tym państwie położonym w środkowej Azji. Miejscowi myślą, że nikt nie odwiedza ich stron z uwagi na historię… I tu się mylą, nikt tak naprawdę nie wie niczego o ich historii, o Kigristanie po prostu za mało się mówi. Cudowna, dzika natura, wysokie góry, wodospady, rzeki i jeziora – każdy znajdzie tu coś dla siebie.

Wszyscy ludzie których tu poznałam są niesamowici, idealnie dobrany team 11 osób z całego świata – brak problemów z dogadaniem się między sobą, a członkowie AIESEC którzy się nami zajmują wyratowali nas już z niejednej opresji. Nie odkładają niczego na później.

SONY DSC

Od mojego przyjazdu do Kirgistanu minęły już 2 tygodnie. Zabrzmi to naiwnie, ale naprawdę nie spodziewałam się, że zleci to aż tak szybko! Pierwszy tydzień całej przygody spędziliśmy w Biszkek – w stolicy Kirgistanu poznając jej kulturę oraz historię. Ulokowano nas w Host families – bardzo fajna sprawa, aby szybko zapoznać się z panującymi tu zwyczajami. Kirgizi są bardzo życzliwi jednak ogromną barierę stanowi tutaj język. Rodzina u której mieszkałam nie znała angielskiego. Porozumienie się z nimi było bardzo ciężkie. W grę wchodziła jedynie próba dogadania się po polsku/ rosyjsku + na migi.

Całkiem zadziwiające (przypuszczam dla każdego Europejczyka) są posiłki! Na śniadanie dostaniesz tu mięso w każdej postaci! Od pierogów z mięsem (malty) po ploff – czyli ryż z baraniną. Na obiad czy też kolację można się spodziewać tego samego, a w międzyczasie nie zabraknie arbuza jako urozmaicenia posiłku. Jedzenie bardzo dobre ale niestety bardzo ciężkie – dlatego jeżeli kiedykolwiek wybierzecie się do Kirgistanu czy też okolicznych państw nie zapomnijcie o lekach, żeby móc rozkoszować się tutejszą kuchnią bez cierpienia. A warto, bo posiłki oscylują w granicach 120 – 200 SOMów za cały obiad! Raj dla mięsożerców!

Biszkek, czyli stolica – ma swój urok. Bardzo widoczne są wpływy z czasów ZSRR. W dalszym ciągu obecne są tutaj stare samochody, które kiedyś można było zobaczyć na każdym kroku na polskich ulicach. Raj dla wielbicieli starej motoryzacji! Jeżeli chodzi o transport publiczny – macie do wyboru trolejbusy za które do godziny 21:00 się płaci 8 SOMów, po 21:00 – 10 somów albo Marszrutki, czyli ….(do godziny 21:00 – 10 SOMów, póżniej 12). Rzeczą która niesamowicie utrudnia przemieszczanie się, nie tylko po Biszkek, ale również po innych miastach jest fakt, że brakuje tutaj rozkładów jazdy i dokładnej informacji. Dla turysty nie posługującego się językiem rosyjskim przemieszczanie się może okazać się bardzo uciążliwe, ale hejjjj wszystkiego trzeba w życiu spróbować! Oprócz tego polecam zajrzeć na Osz Bazaar i Dordoi Bazaar – ceny śmiesznie niskie, a można znaleźć perełki. Pamiętajcie jednak żeby uważać na swoje kosztowności i pod żadnym pozorem nie trzymać niczego cennego w kieszeniach! Łatwo zostać okradzionym.

SONY DSC24 lipca wyruszyliśmy na południe Kirgistanu. Pierwszego dnia nocowaliśmy w Jurtach w Susamyr, w drodze do regionu Jalal – Abad Oblast. Zajechaliśmy pod wieczór, a Nomadowie u których nocowaliśmy, ugościli nas ogromny obiadem, ploff, do tego Kumys, czyli ich narodowy napój z mleka konia. Odnosząc się do Kumys`a – nigdy nie pijcie go za dużo, w przeciwnym razie możecie liczyć się z nieustannym lataniem do toalety. Oprócz tego nie jest to nasz smak, spróbować warto, ale tak jak większość obcokrajowców krzywi się próbując nasz Polski kefir, fanami raczej nie zostaniecie Noc bardzo zimna, ale niebo…. Śliczne, takiego jak tam nigdy nie widziałam. Piękne gwiazdy, z dala od cywilizacji, dookoła góry, nic nie zakłócało tego widoku.

Kolejnym przystankiem był Jalal-Abad Oblast, bardzo urokliwy region. Nocowaliśmy w miasteczku Arstambam. Tutaj warto zatrzymać się na targu, który znajduje się po drodze do ślicznego wodospadu. Na targu dostaniecie dosłownie wszystko – od suszonych owoców po naturalny miód, którego nie kupicie na Osz Bazaar czy też Dordoi Bazaar. Zawsze się targujcie! Warto, przeważnie obniżają ceny.IMG_20140726_122156916

Ostatni przystanek, czyli Osz. Koniecznie trzeba tam odwiedzić górę Sulaiman-too. W jaskini znajduje się muzeum (uwaga przewodnik mówi po angielsku!!!!!!), a ze szczytu podziwiać można całe miasto! Warto się również przejść po Osz, zajść na okoliczny Bazaar, usiąść w parku, czy też skorzystać z szalonego miejscowego `London eye`(koszt: 30 SOMów) . A jeżeli chcielibyście sobie zrobić dzień przerwy od miejscowego jedzenia – idealną restauracją jest California cafe – w której dostaniecie potrawy nazwane imionami gwiazd Hollywood.IMG_20140730_154608114

Kirgistan?! Tak!Póki co to najbardziej niesamowite doświadczenie w moim życiu. Poznawanie ludzi, kultury, codzienności Kirgistanu oraz odkrywanie sposobów na bezbolesne przeżycie (leki! pamiętajcie o lekach!) utwierdza mnie w przekonaniu, że najpiękniejsze podróże to te, które odbywamy w miejscach o których istnieniu oraz funkcjonowaniu mało kto wie.

 

Przystanek – Moskwa !

 

moskwa

Czas na podróż, a po drodze – pierwszy  i w sumie ostatni przystnek…. Moskwa !
Będąc jeszcze w Polsce, znajomi często pytali gdzie mam przesiadkę (Ci którzy wiedzą gdzie jest Kirgsitan, domyślali się, że nie ma z tym krajem raczej bezpośrednich połączeń z Polski :D)… Ja udzielając im odpowiedzi (w Moskwie), spotykałam się z różnymi opiniami – ci zafascynowani Rosją / Moskwą mówili `ale superrrr, zazdroszczę Ci, zawsze chciałem tam polecieć`, inni – którzy byli na tym lotnisku, albo słyszeli co nieco mówili `Uważaj podobno tam są sami buce i są niezbyt mili`, a ja z kolei leciałam z wizją – Boże, to lotnisko będzie wyglądało jak jeden z dworców, które mamy w Polsce ! Poprawka, lotnisko jest stosunkowe duże, i dobrze oznakowane! Nie zgubiłam się na nim jak na Heathrow, więc jestem szczęśliwa 😀 Co więcej miałam problem ze zmianą terminalu i zagubiona szukałam swojej bramki, stanęłam na środku przejścia, a jeden z `bucy`(pracowników) podszedł do mnie i zapytał jak mi pomóc ! Więc moi drodzy… mój 2 godzinny pobyt na lotnisku w Moskwie nie był zły – wręcz przeciwnie, ja tutaj żadnego buca nie spotkałam 🙂